Spacer po Muzeum Polskiej Wódki!

Opublikowano: 27-06-2018

Czy polska wódka kojarzy się nam z interesującą, bogatą w liczne anegdoty historią narodową z 500-letnią tradycją? Można śmiało założyć, że zdecydowana większość sympatyków nie miała pojęcia, że polska wódka jest naszym dziedzictwem narodowym, znakiem rozpoznawczym na świecie i nierozerwalnym elementem kultury. W tę niecodzienną podróż przez pięć wieków wybrała się Małgorzata Piotrowska – redaktor naczelna portalu Newsgastro.

Nie ukrywam, że z niecierpliwością wyczekiwałam dnia, kiedy będę mogła osobiście przekonać się, jak wyglądała polska historia polskiej wódki. Dla mnie idea stworzenia Muzeum Polskiej Wódki to przedsięwzięcie bardziej społeczne niż komercyjne, bowiem daje szansę przypomnienia, że trunek powinien kojarzyć się raczej z prestiżem, wykwintną biesiadą, elementem diety, a nie szarą rzeczywistością lat PRL-u i obecnej spuścizny tego światopoglądu. – opowiada po wizycie Małgorzata Piotrowska. I rzeczywiście, udało się stworzyć przestrzeń, gdzie zwiedzający mają szansę poznać tak historię i proces jej przygotowania oraz skosztować naszej, narodowej wódki na miejscu. Wiele lat przygotowań zaprocentowało efektywną ofertą, w skład której wchodzą interaktywne ekspozycje, prezentacje i projekcje oraz wiele cennych informacji, a także anegdot związanych z kształtowaniem się renomy polskiej wódki na świecie i zmieniającą się kulturą jej picia w Polsce.   

Nieprzypadkowe miejsce

Muzeum Polskiej Wódki znajduje się w zabytkowym budynku Zakładu Rektyfikacji, który położony jest na terenach Centrum Praskiego Koneser. – Kiedyś właśnie w tym miejscu znajdowały się liczne budynki, wchodzące w skład Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser”, gdzie rozlewane były najważniejsze marki, jak Luksusowa i Wyborowa. Sam budynek kryje wiele niespodzianek, od pracowni średniowiecznego alchemika, poprzez szlachecki dwór i gorzelnię, a na biesiadnym stole kończąc. Zwiedzanie można zakończyć w stylowej restauracji, oddając się podsumowującej zdobytą wiedzę degustacji. 

 

Definicja polskiej wódki

Korzenie polskiej wódki sięgają 500 lat wstecz i trzeba podkreślić, że wówczas produkowano ją tak samo, jak dziś. Czyli z użyciem tych samych surowców: tradycyjnych zbóż, wody i droższy. – tłumaczy Małgorzata Piotrowska. Trzeba wyraźnie podkreślić, że „Polska Wódka zalicza się do zacnego grona produktów wpisanych na listę  Chronionych Oznaczeń Geograficznych. Oznaczenie to mogą stosować produkty, których nazwa zawiera określenie obszaru geograficznego, z którego pochodzą oraz konieczne jest, aby wszystkie etapy produkcji kluczowe dla jakości produktu, odbywały się w miejscu, do którego nawiązuje jego nazwa.  W tym przypadku w Polsce. Oznaczenie to potwierdza, że Polska Wódka jest bardzo ważnym elementem polskiego dziedzictwa narodowego”. Definicja „Polskiej Wódki” z 2013 roku mówi m.in. o tym, że można ją produkować wyłącznie z żyta, jęczmienia, owsa, pszenicy, pszenżyta albo ziemniaków. Co więcej, wszystkie te surowce muszą koniecznie pochodzić z terytorium Polski, a ziemniaków nie wolno mieszać ze zbożami. Również wszystkie (oprócz butelkowania) etapy produkcyjne muszą odbywać się na terenie naszego kraju. Można ją rozpoznać po charakterystycznym znaczku oraz napisie „Polska Wódka” w wersji polskiej lub angielskiej. Nie jest też tajemnicą, że producent musi spełnić naprawdę wiele warunków, by móc wprowadzić na rynek produkt z tymi odznaczeniami, a za samowolę czekają kary. 

Początek historii

Pierwszy, potwierdzony przez  historyków zapis słowa „wódka” pojawił się w poradniku Falimirza z 1534 roku. (Stefan Falimirz – botanik i lekarz, dworzanin, tłumacz i redaktor.) Był to czas, kiedy wódki dopiero zaczynają mieć charakter napoju alkoholowego. Ich zastosowanie jest jednak przede wszystkim medyczne, a dawkowanie… tylko po łyżeczce. – W Muzeum Polskiej Wódki znajduje się wiele historycznych ksiąg, w których można znaleźć porady na chyba każdą dolegliwość, a wódka bywała często antidotum na wiele chorób. – mówi M. Piotrowska. Surowcem, z którego najwcześniej była produkowana wódka to żyto. Triumfowało do czasu, aż na masową skalę zaczęto produkować wódkę z zimniaków. Żyto wróciło do łask niedawno, dopiero w latach 50-tych i najpewniej z przyczyn ekonomicznych. Ze 100 kg żyta można bowiem wyprodukować 33 litry spirytusu. Tymczasem ze 100 kg ziemniaka tylko 12 l spirytusu. – Trzeba wiedzieć, że jesteśmy potentatem produkcji wódki z zimniaka z bogatą, długą tradycją i nasza wódka ziemniaczana jest po prostu bardzo dobra. Ma łagodniejszy, nawet trochę słodszy smak. – mówi Piotrowska. Niestety – jest też droższa z uwagi na mniej wydajny, trudny do przechowywania i obróbki surowiec. Polska nie słynie z wódek pszenicznych, choć charakteryzuje się wysoką wydajnością: 38 l/ 100 kg. Natomiast owies jest bardzo trudny w obróbce z uwagi na dużą zawartość błonnika i włókna. Jęczmień również jest mało popularny, a pszenżyto to po prostu hybryda zbóż.

Polska wódka w dawnych czasach

Dla rozwoju tradycji picia polskiej wódki najważniejsza była karczma i dwór. Na dworach gorzałka zajmowała początkowo miejsce jako medykament. Stosowano ją dla przyjemności i dla zdrowotności. – Podczas zwiedzania dowiedziałam się m.in., że na każdym dworze była tzw. panna apteczkowa, która produkowała wódki i wydzielała je domowników. Wódka była wówczas składnikiem diety, pito ją na przykład do śniadania, jak dziś napoje gazowane. Była tym samym, co inne produkty. – tłumaczy redaktor naczelna. Trzeba dodać, że wódka przydawała się także w czasie wojen. Dodawała kurażu, ale była również stosowana jako środek przeciwbólowy i do dezynfekcji. Drugim miejscem, które miało wpływ na tworzenie się tradycji związanej z polską wódką była karczma. Jej nadrzędnym celem było jednoczenie ludzi przy pokarmie i napitkach, wśród których była m.in. wódka, choć w tamtym czasie bardzo droga. Co ciekawe, w XVI/XVII wieku alkohol pito już nadmiernie, a piwo często zastępowało wodę. 

Produkcja wódki wyszła z dworów do fabryk głównie za sprawą wynalezienia specjalnego aparatu, składającego się z trzech komór do produkcji spirytusu. Był to 1817 rok i od tego momentu nastąpiła rewolucja polskiego gorzelnictwa. Produkcja stała się znacznie tańsza i wydajniejsza, a sam alkohol był czystszy. W miastach regularnie publikowano informacje nt. bieżącej produkcji gorzelniczej, chwaląc się wynikami i udoskonaleniami linii produkcyjnej. – W muzeum są dostępne historie najważniejszych rodów gorzelniczych. Każda z nich ma wiele interesujących biografii i warto je na spokojnie przejrzeć. – radzi Małgorzata Piotrowska. 

Niełaskawy okres wojen

Ciekawe dla zwiedzających będą również oryginalne eksponaty wzbogacające ekspozycję w muzealnej gorzelni. Ich odszukanie nie było sprawą prostą, bo choć przed I wojną światową było 1000 gorzelni na terenach polskich, to działania wojenne zrujnowały przemysł, a maszyny i aparatury zostały wywiezione. Szczęśliwie Polacy mieli know-how, co pozwoliło na szybkie odbudowanie przemysłu i rozkwit kultury picia wódki manifestujący się np. pojawianiem się barów koktajlowych. Niestety, niedługo później – w czasie II wojny produkcja wódki trwała nadal, ale tylko na potrzeby Niemców. – Niemałą ciekawostką jest, że w czasie wojny wódka stała się ważną walutą, za którą np. wykupowano ludzi z łapanki. A podczas powstania, Niemcy wymieniali się papierosami na wódkę od Polaków. – dopowiada Piotrowska.  Najtrudniejszy chyba czas dla polskiej wódki przyszedł wraz z powojenną nacjonalizacją i produkcją jej w niemal każdym PGR-ze. Zatrudniano przypadkowych ludzi, którzy o gorzelnictwie nie mieli pojęcia, więc jakość pozostawiała wiele do życzenia. W muzeum mówi się wprost, że lata komunizmu to największa zbrodnia na reputacji polskiej wódki. Produkowano ją na rynek zagraniczny i na polski – a tu z dużym deficytem butelek, etykiet, zakrętek. Natomiast rozwój eksportu to wynik z jednej strony decyzji po stronie polskiej, ale także wsparcia Polaków, którzy wyemigrowali i na Zachodzie zajęli się dystrybucją polskiej wódki, przede wszystkim Wyborowej. 

Współczesne gorzelnie

Definicja Polskiej Wódki pozwala pozytywnie myśleć o rozwoju polskiego gorzelnictwa, gdyż zgodnie z literą prawa – taką nazwą może posługiwać się  wyłącznie wódka z polskich produktów. A więc z polskich gorzelni. Dziś jest ich zaledwie 50 w całym kraju, a liczba zmienia się z uwagi na sezon i rentowność. Niestety, w Polsce nie ma kto uczyć młodych gorzelników tego fachu. Nie istnieją szkoły, czy kierunki, a na technologii żywienia poświęca się tematowi kilka godzin. Wiedza jest zatem przekazywana z pokolenia na pokolenie. – Muzeum ma zadanie promować historię i wieloletnią tradycję produkowania i picia wódki. Być może jednocześnie okaże się dobrym impulsem do stworzenia nowej ścieżki edukacyjnej, która rozwinie polskie gorzelnictwo? 

Uruchamianie muzeum

Ukazanie na jednej przestrzeni 500-letniej historii w sposób odzwierciedlający rzeczywistość nie jest sprawą łatwą. Pierwszą osobą, która dołożyła swoją cegiełkę, aby można było opowiedzieć tę historię jest Wanda Mościcka. Osoba o niezwykłej charyzmie, osobowości, zaczynała swoją pracę w latach 60-tych. Pracowała jako kierowniczka działu wódek w państwowym przedsiębiorstwie Centrala Handlu Zagranicznego i zajmowała się eksportem wódki do 50 krajów. Jej wypowiedź dla „Los Angeles Times”, że to polska, a nie rosyjska wódka była pierwsza wywołała międzynarodową lawinę komentarzy. Poniosła za to dyscyplinarne konsekwencje, ale jej profesjonalizm spowodował, że po czasie przywrócono ją do pracy. 

Kolejną osobą, o której się wspomina jest Ryszard Kazanecki, który pracował w Warszawskiej Wytwórni Wódek „Koneser” w latach 1965 – 1992, zajmując m.in. stanowisko kierownika magazynu spirytusu. Jego ojciec również tam pracował i to przez 41 lat. 

W muzeum znajduje się kilka etykiet stworzonych przez kolejną z ważnych dla powstania muzeum osób. Jest nią Jerzy Chlistunoff – powstaniec warszawski, który mimo swoich 92 lat jest wciąż młody duchem, a jego wspomnienia okazały się cennym drogowskazem.

Ciche bohaterki muzeum

Małgorzata Piotrowska: Byłam w muzeum i z uznaniem obserwowałam ogrom włożonej tam pracy. Nie ukrywam, że zrobiło na mnie wielkie wrażenie to, że stworzenie tych ekspozycji i prezentacja historii i tradycji polskich związanych z polską wódką jest zasługą czteroletniego poświęcenia dwóch pań. Bo dowiedziałam się, że dwie niezwykłe kobiety, które mnie oprowadzały po muzeum, przez te kilka lat sumiennie pracowały nad zgromadzeniem wszystkich informacji. I robiły to… po godzinach pracy! Ten artykuł to nasze skromne podziękowanie dla Elżbiety Kwiecińskiej i Kamili Czaban, które z sukcesem stworzyły miejsce, bogate w eksponaty, dokumenty, wspomnienia. Mają niesamowitą wręcz wiedzę na temat polskiej wódki. Przeczytały wszystko, obejrzały filmy, dotarły do ludzi, miejsc, dokumentów. Chapeau bas!

Strona muzeum –  http://muzeumpolskiejwodki.pl

 

Historia Ostatniej butelki: